Odragowanie emocjonalne

Wracam po niezwykle aktywnym dniu do domu, jestem zmęczony, wiem, że potrzebuję odpocząć. Jednak mój umysł nie chce zwolnić. Wszedł na takie obroty, że trudno go zatrzymać. Wiem, że medytacja pomaga się wyciszyć. Siadam. Medytuję. Trzy minuty wydają się całą wieczonością. Umysł szaleje nadal, a ciało nie chce siedzieć.


Co się dzieje?


Bardzo często relaks jest niemożliwy bez odreagowania emocji. Dzisiejsze “szybkie życie” wystawia nas nieustannie na setki, tysiące bodźców, z których wiele jest dla nas stresogennych. Pod koniec dnia mamy duże szanse na to, że we krwi krąży wiele hormonów stresu takich jak adrenalina, noradrenalina, kortyzol, których zadaniem jest pobudzić nas do działania. Spełniają więc swoją rolę. Nawet wieczorem, kiedy najlepiej byłoby odpocząć. Podczas reakcji stresowej uaktywnienie gruczołów do produkcji hormonów zajmuje ułamek sekundy. Dzięki temu możemy błyskawicznie reagować na zagrożenie - walczyć lub uciekać. Hormony sprawiają, że mamy więcej siły, więcej uwagi i szybciej możemy działać. Jeżeli podczas walki lub ucieczki wykorzystamy je (spalimy) możliwy będzie odpoczynek, kiedy zagrożenie już minie. Potrzebna do tego jest aktywność fizyczna. Co innego w biurze, gdzie zazwyczaj nie mamy szansy reagować na stres wysiłkiem fizycznym - gdyż nie tego wymagają od nas okoliczności. Po stresującym dniu - krew pełna jest nie zutylizowanych hormonów, które zgodnie ze swoim przeznaczeniem chcą wykonać swoją misję.


Jak mogę sobie pomóc?


Odreagowanie ruchem załatwia sprawę. 20 minut biegu sprawi, że spalę hormony i będę w stanie się zrelaksować i spać spokojnie w nocy. Jeśli tego nie zrobię organizm całą noc będzie bardzo powoli utylizował krążące hormony i rano prawdopodobnie obudzę się zmęczony. A tylko 20 minut aktywności fizycznej załatwia sprawę. Najgorszy jest początek, pierwszy tydzień. Kiedy aktywność stanie się nawykiem (a dzieje się to po ok. 3 tygodniach) nie potrzebuję już zmuszać się, aby sobie pomóc przez 20 minut każdego dnia.


ue